Jeżeli nie umiem się zdecydować, jaką książkę wypożyczyć z biblioteki, wybieram autorki, które mnie nigdy nie zawiodły. Jedną z nich jest Diane Chamberlain, a jej książki to dla mnie takie swoiste "pewniaki". Tym razem również się nie zawiodłam.
Z tematem eugeniki miałam już wcześniej do czynienia - najbardziej polecam otwierającą na ten problem oczy książkę Macieja Bielawskiego pt. "Higieniści. Z dziejów eugeniki". Tu jednak otrzymujemy powieść osnutą wokół tej problematyki. Wiele faktów nie dziwiło mnie aż tak, jak przy pierwszym czytaniu o sterylizacji. Nie mogę jednak powiedzieć, że książka "W słusznej sprawie" mną nie wstrząsnęła. To taka karta historii, która podobnie jak okresy wojen w XX wieku, napawa mnie przerażeniem. W swojej powieści Diane Chamberlain bierze na warsztat Program Sterylizacji Eugenicznej (istniejący w 1929-1975 w Karolinie Północnej). W wielkim skrócie - władzom chodziło o to, aby uniemożliwić rozmnażanie się jednostek słabych, chorych, upośledzonych (skąd my to wszystko znamy?!) lub pobierających zasiłek. Odcinano się jednak od eugeniki znanej z czasów Holocaustu, tłumacząc to nie tylko dobrem państwa, lecz głównie samych jednostek.
