Paryż jest miastem, o którym wielu marzy i śni. Osobiście miałam przyjemność odwiedzenia go, ale byłam wówczas nastolatką i wydaje mi się, z perspektywy czasu, że nie doceniałam tego, że tam jestem. Ileż bym dała, by znów się tam znaleźć. No, może kiedyś... W każdym razie póki co, miałam okazję przenieść się tam dzięki powieści pani Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk.
Jestem akurat "na świeżo" po dziejach francusko-brytyjskich, więc o Paryżu dowiedziałam się kolejnych rzeczy. Wszystko ładnie składa mi się tu w jedną całość.
Dziewiętnastowieczny Paryż, widziany oczyma dorastającej Róży, może nas zachwycić. Pani Małgorzata z wyczuciem i znajomością kobiecej psychiki opisuje dzieje doli i niedoli bohaterki, której życie zaczyna interesować (po ponad stu latach) Ninę Hirsch, wykładowczynię i specjalistkę od impresjonizmu.
Dwie bohaterki, żyjące wprawdzie w innych czasach, mają ze sobą wiele wspólnego. Każda z nich pragnie żyć po swojemu, każda z nich ma "specyficzne" kontakty z matką, wreszcie... każda z nich (jakie to banalne! ale prawdziwe) chce kochać i być kochaną. Ot, co!