piątek, 10 kwietnia 2015

O pewnej miłej niespodziance :D


Może nie wszyscy wiedzą, że oprócz książek moją miłością są również pocztówki. Z nałogowymi zbieraczami z pewnością nie mogę konkurować. Ale już troszkę perełek mi się nazbierało. Może kiedyś popełnię o tym osobny post. Tymczasem pochwalę się, co ostatnio znalazłam w skrzynce pocztowej - pocztówkę prosto z Dubaju.


Swego czasu trochę "chorowałam" na Dubaj, oglądając namiętnie vlog Marcy Shan (jej kanał na youtubie), tym bardziej ucieszyłam się z pocztówki ukazującej Burj Khalifa. Kolega z podstawówki poprawił mi humor na najbliższe kilka miesięcy :D. Nie szkodzi, że mógł ją wysłać dopiero w Polsce, bo poczta w Dubaju rządzi się swoimi prawami, ważne że przywiózł ją stamtąd :-).

Miłego dnia!



czwartek, 9 kwietnia 2015

Stephen Clarke, 1000 lat wkurzania Francuzów


Czy Dom Pérignon (taki znany szampan) to wynalazek francuskiego benedyktyna? Ależ skąd, ten mężczyzna "jedynie" zrewolucjonizował sposób produkcji tegoż napoju. Czy gilotynę wynalazł (francuski) doktor Guillotin? Nie, wymyślono ją w Yorkshire. Takich oto ciekawostek możecie dowiedzieć się ze wspaniałej książki "1000 lat wkurzania Francuzów". Stephen Clarke postanowił opisać dzieje (ponad tysiącletnie) stosunków pomiędzy Francuzami i Anglikami. I zrobił to całkiem zmyślnie.

"1000 lat wkurzania Francuzów" to przykład na to, że historia może być wykładana miło, lekko i przyjemnie. Clarke pisze interesująco, ironicznie i bywa w niektórych momentach bardzo zabawny. Musiałam więc ciekawie wyglądać, jeżdżąc autobusem, z przymkniętymi oczami, co rusz uśmiechając się pod nosem lub wybuchając śmiechem (słuchałam audiobooka). Wydaje mi się, że w taki sposób powinny być pisane podręczniki z historii. Nie wiałoby wówczas na lekcjach nudą.

niedziela, 5 kwietnia 2015

Podsumowanie marca



Znowu z lekkim opóźnieniem zabrałam się za tworzenie miesięcznego podsumowania. Doprawdy jednak nie było kiedy usiąść, zliczyć i podsumować wyniki. Niestety w marcu raczej kruchutko z tym moim czytaniem, ale jest jeden plus - nabyłam sprzęcik i teraz w drodze do pracy (lub do domu) słucham audiobooka. Zamierzam to robić w miarę regularnie - dzięki temu nie będę marnowała czasu, a będę miała okazję poznać kolejne książki. Wiem, nie każdą pozycję warto poznawać w tej formie, ale te lżejsze treściowo - czemu nie? Tym bardziej, że miewam dni, w których stanie w zatłoczonym autobusie z książką w dłoni wcale nie należy do najprzyjemniejszych czynności. A tu zakładam słuchawki, zamykam oczy i... odpływam.

Rodzinnych Świąt!



Kochani!

Wprawdzie już połowa Świąt za nami, ale chciałam życzyć Wam wszystkiego, co najlepsze: dużo miłości, uśmiechu na twarzach oraz spełnienia najskrytszych marzeń! Abyście ten czas mogli spędzić ze swoimi bliskimi, a w wolnej chwili sięgali po dobrą literaturę :)



sobota, 4 kwietnia 2015

Katarzyna Bonda, Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania


Im więcej ma się za sobą przeczytanych książek, tym większa staje się pokusa, by (wreszcie) stworzyć coś swojego. Napisać książkę, jakiej jeszcze nie było. To niezwykle kusząca perspektywa. Jednak wielu początkujących twórców zapomina o tym, że pisanie to nie tylko tworzenie w czasie, gdy nachodzi nas wena. To ciężka, mozolna i monotonna praca. Różnica między nią a pracą ogółu ludzi jest taka, że wykonuje się ją najczęściej w domu - przy swoim biurku, z kubkiem ulubionej herbaty/kawy/czegoś mocniejszego w dłoni.