sobota, 20 grudnia 2014

Maciej Rydel, Dwór - polska tożsamość

Czasem odnoszę wrażenie, że powinnam była urodzić się wiele lat wcześniej. Żartuję sobie nawet, że "jestem starej daty", mając na myśli mój szacunek do wszystkiego, co stare i - w odczuciu wielu ludzi - niemodne. Z ogromnym wzruszeniem i zainteresowaniem zwiedzam stare budynki, z namaszczeniem oglądam stare żelazka na parę czy maszyny do szycia firmy Singer, ale nie tylko. Po prostu zadziwia mnie, jak piękne przedmioty potrafiono zrobić, jak piękne budynki stworzyć - nie mając takich narzędzi, jakie posiadamy obecnie. Ludzki zmysł techniczny i pomysłowość wprowadzają mnie w osłupienie i uzmysławiają, że warto  doceniać to, co odchodzi do lamusa. Swoją drogą wiem, że... nie za bardzo nadawałabym się do życia w dawnych czasach, bo jednak przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka, a ja... za bardzo już przywykłam do pralki czy zmywarki i nie bardzo wyobrażam sobie pranie na tarce. Mimo wszystko uwielbiam stare przedmioty. Tak już mam i tyle. Dobra, pewnie zastanawiacie się, do czego zmierzam w tym przydługim wstępie? Ano chciałam tą dygresją wprowadzić Was i siebie w temat dotyczący polskich dworków.

Trafił bowiem w moje łapki przepięknie wydany album "Dwór - polska tożsamość". W sumie to nie jestem pewna, jak powinnam mówić o tej książce - bo z jednej strony jest to kompendium wiedzy o polskich dworach i dworkach, jako ośrodkach ziemiańskiej kultury i obyczaju. Nie jest to jednak encyklopedyczny potwór, straszący suchymi datami i faktami. Autor postanowił opowiedzieć nam historie wielu polskich dworów. Wiadomo - nie wszystkich. Maciej Rydel przyznaje, że dokonał subiektywnego wyboru tych polskich dworów, które w jego odczuciu są godne uwagi i ocalenia od zapomnienia. A opowiada całkiem przyjemnie. Mamy tu sporo faktów, wiele nazw z dziedziny architektury, dużo dat, ale wszystko to opisane jest potoczystym językiem, więc gwarantuję, że nie da się zasnąć przy tej książce.

Jeśli ktoś z Was oglądał serial "Julia" (TVN), to z pewnością kojarzy budynek po prawej stronie - to Willa Decjusza w całej okazałości


Publikacja obejmuje dzieje dworków na ziemiach polskich od czasów średniowiecza aż do początków XXI wieku. Większości z nas dworek kojarzy się z białą budowlą:

Stał dwór szlachecki, z drzewa, lecz podmurowany;

Świeciły się z daleka pobielane ściany (...)

Białą i posiadającą ganek z kolumnami, najczęściej parterową. Jak jednak dowodzi autor, budynki te różniły się od siebie i ewoluowały na przestrzeni wieków. Różne też były gusta właścicieli, co znajdowało odzwierciedlenie w wyglądzie budynków. Średniowiecze było niespokojną epoką, stąd ówczesne dwory miały w głównej mierze charakter obronny. Dopiero później zaczęto zwracać większą uwagę na to, by budynek był okazały, reprezentatywny, a czasem nawet - modny.

Niestety wiele dworów i dworków zostało zniszczonych czy zagrabionych w XX wieku. Część z nich przejęły instytucje państwowe np. na muzea. Niektóre dostały się w ręce prywatne. W mało którym dworku mieszkają prawowici właściciele, z dziada pradziada należący do ziemiaństwa. Podróżując po kraju zapewne ktoś z Was miał okazję widzieć pozostałości po dawnych dworach - resztki fundamentów czy filary zdobiące onegdaj wejście do dworu.

Maciej Rydel zaczyna swą opowieść od czasów rycerskich, prowadzi nas przez czasy szlacheckie, później stanisławowskie. Sporo miejsca poświęca życiu we dworze w XIX wieku, opisując nie tylko wnętrza, ale nawet kwestie kształcenia w rodzinach ziemiańskich. Słowem - tematyka książki dotyka również kultury i obyczajowości mieszkańców dworów. Autor podjął się także trudnego zadania - opisał sytuację dworów i ziemiaństwa w ciężkich czasach: latach 1939-1956.


Wspaniała publikacja ciesząca zmysły. Wydana na pięknym, trwałym papierze, w twardej oprawie, z mnóstwem ciekawych fotografii i ilustracji, a nawet (!) planów dworków. Na końcu dołączono m.in. spis muzeów, które mieszczą się w dworach oraz leksykon podstawowych pojęć z zakresu architektury dworów i ich otoczenia. Myślę, że każdy, kto jest choć trochę zainteresowany tematem, znajdzie coś dla siebie. Przystępny język to ogromny atut książki. Serdecznie polecam.

Maciej Rydel- ur. w 1943 r. w rodzinnym dworze w Dołuszycach k. Bochni.
Dokumentalista polskich dworów i historii ziemiaństwa. Właściciel prywatnego zbioru ikonografii (m.in. 14 tys. fotografii dworów). Przygotował 20 wystaw fotograficznych, jego akwarele i fotografie są w zbiorach kolekcjonerów w Polsce i za granicą. Autor książek Jam dwór polski (1993 i 1997) i Oblicza polskiego dworu (2003 i 2004, współautor S. Markowski), artykułów publikowanych w miesięczniku "Spotkania z Zabytkami", dzienniku "Rzeczpospolita" oraz odczytów na temat dworów i ziemiaństwa. Kronikarz rodu Rydlów, organizator zjazdu w 2000 roku w Krakowie-Bronowicach z okazji 100-lecia najsłynniejszego polskiego wesela.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi Sztukater oraz Wydawnicwtu Zysk i S-ka


Grubość książki: 2,30 cm

6 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy album i tak ładnie wydany. Idealny na prezent dla osoby zainteresowanej tematem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też czasami czuję się jak człowiek nie z tej epoki, tęsknie za dawnymi czasami, których nie było dane mi poznać, więc chętnie czytam takie książki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli kogoś interesują takie cuda architektoniczne, to na pewno nie lada gratka. Poza tym samo wydanie jest zachwycające.

    OdpowiedzUsuń
  4. Już kiedyś miałam podobny tytuł na uwadze, ale gdzieć mi umknął.

    OdpowiedzUsuń
  5. Życzenia świąteczne zawsze najlepiej składać osobiście, jednak ponieważ nie mam takiej możliwości, postanowiłam zrezygnować z oklepanych formułek i dla wszystkich moli książkowych przygotować w tym roku coś specjalnego :). Zapraszam na mojego bloga, na którym znajdziesz filmik, który możesz potraktować jako kartkę świąteczną w wersji deluxe ;). Mam nadzieję, że Ci się spodoba i WESOŁYCH ŚWIĄT! :)
    Pozdrawiam,
    Esa

    OdpowiedzUsuń
  6. Podzielam Twoją miłość do staroci. Niedaleko mojej miejscowości znajduje się stary dworek, który jest własnością prywatną, a jego właściciele nie przewidują udostępniania go zwiedzającym. Szkoda, bo to naprawdę piękna, choć trochę zniszczona budowla. Książkę Macieja Rydla dopisuję do listy publikacji, które muszę zdobyć i przeczytać w bieżącym roku.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu, witaj w moim książkowym świecie. Ucieszę się, jeśli zechcesz zostawić po sobie ślad w postaci komentarza. Każda opinia jest dla mnie ważna, również ta negatywna, ale proszę Cię przy tym o kulturę wypowiedzi.

Opisując książki, staram się działać w zgodzie z własnym sumieniem. Publikuję tu moje opinie, a zrozumiałym dla mnie jest, że każdy ma swój gust i to, co podoba się mnie, nie musi Tobie. Zatem zarówno sobie, jak i Tobie życzę wyrozumiałości ;)