sobota, 25 października 2014

Krzysztof Spadło, Skazaniec. Na pohybel całemu światu

Jeszcze na dobre nie wyszłam z więzienia - mam tu na myśli Przemianę Jodi Picoult (LINK) - a znowu do niego wróciłam. Nie fizycznie, rzecz jasna, lecz mentalnie. Znów poczułam na plecach chłód więziennych murów, a to za sprawą polskiego autora, Krzysztofa Spadło, który w sugestywny sposób opisał straszne miejsce - więzienie we Wronkach.

1922 rok. Młody mężczyzna, Stefan Żabikowski z aresztu zostaje przewieziony do Centralnego Więzienia we Wronkach, więzienia, które nie cieszy się dobrą opinią. Żabikowski ma w nim spędzić resztę swojego życia, gdyż za to, co zrobił (tego się niestety nie dowiadujemy), został skazany na dożywocie. Jedno jest pewne:

Nie musisz mi mówić, co zrobiłeś, wiem, że za każdym wyrokiem dożywocia czai się śmierć. - s.164

Powyższe słowa mówi do Stefana Ojczulek, inny więzień, były ksiądz. Między mężczyznami nawiązuje się nić przyjaźni. Ale o tym może za chwilę. Wszystkie wydarzenia na terenie więzienia - i nie tylko - poznajemy z perspektywy Ropucha (bo takim przydomkiem ochrzcili Stefana koledzy więźniowie). To on jest narratorem. Obserwujemy więc, jak Ropuch powoli dostosowuje się do więziennego życia. Nie może obejść się bez siniaków i innych bolesnych przygód. Powolutku zawiązują się różne znajomości, jednak Stefan ma pecha - aspirant Teodor Szumski bardzo go nie lubi. A to właśnie Szumski rządzi całym dziesiątym oddziałem więzienia. I nawet, kiedy później Ropuch "ustawi się" dzięki swoim stolarskim umiejętnościom i zdobędzie uznanie w oczach samego dyrektora zakładu, Szumski nadal będzie go niemiłosiernie gnębił.

Mamy możliwość podejrzeć, jak wyglądało więzienne życie na początku ubiegłego wieku. Widzimy i przeżywamy razem z bohaterem wszystkie jego przejścia. Doświadczamy zdrady, bólu i całego kalejdoskopu różnorodnych, często skrajnych, uczuć. Obserwujemy, jak Ropuch przystosowuje się do więziennej codzienności i próbuje odnaleźć się w tamtejszej hierarchii i rozmaitych układach.

Więzienie zmienia człowieka, buduje nową hierarchię wartości i priorytetów (...). Kiedy jesteś otoczony przez mury i kraty, musisz się nauczyć dbać o własne interesy. - s.115

W akcję wplecione zostały wzmianki o różnych wydarzeniach z kraju i ze świata, które miały wówczas miejsce. Mamy tu więc i śmierć Narutowicza i informację o pisaniu "Mein Kampf" przez Hitlera i wiele, wiele innych cennych informacji. Takie tło historyczne niezwykle wzbogaca i uatrakcyjnia lekturę.

Wspaniały sposób poprowadzenia akcji i umiejętne łączenie pięknej polszczyzny, z bądź co bądź wszechobecnymi w więzieniu wulgaryzmami to cechy, które mnie ujęły praktycznie "od pierwszego wejrzenia". Książka czyta się/słucha płynnie, nie ma niepotrzebnych dłużyzn ani bezsensownych dygresji. Wszystko jest dograne, dopięte na ostatni guzik. "Skazaniec" z powodzeniem może zostać uznany za zbiór życiowych mądrości:

Czas. W miarę jego upływu zmieniają się nasze poglądy, nastawienie, relacje; potrafi zweryfikować wszystko, począwszy od uczuć, a skończywszy na wspomnieniach. Kiedy po latach oglądamy się za siebie, możemy dostrzec prawdziwe oblicze naszych zwycięstw i porażek, ponieważ dopiero wtedy wyraźnie widzimy ich konsekwencje. - s.291

Mam drobny zarzut względem powieści - zastanawiam się, dlaczego czytelnicy nie otrzymują (chociażby na końcu książki) informacji, za co siedzi w więzieniu główny bohater, Ropuch. W toku lektury otrzymujemy okruchy informacji, dlaczego znaleźli się tam jego "kumple", ale sam Żabikowski nie ujawnia swojej przeszłości. Trochę mnie to irytowało, bo z powodu owej niewiedzy zdążyłam nawet trochę polubić bohatera. Podejrzewam, że gdybym się wreszcie dowiedziała, jakie są jego grzechy, mogłabym zmienić zdanie.

Jeśli chodzi o sam audiobook, to mam mieszane uczucia. Sposób czytania, intonacja nie zachwyciły mnie jakoś szczególnie. Po usłyszeniu kilku ciekawych myśli postanowiłam posiłkować się wersją książkową, stąd przy cytatach byłam w stanie podać numery stron.


Za udostępnienie audiobooka dziękuję portalowi SZTUKATER



Grubość książki: 2,80 cm (na podstawie egzemplarza z biblioteki)


ps. Za polecenie tej książki serdecznie dziękuję Gosi Oczko - gdyby nie ona, ominęłaby mnie fantastyczna lektura!

7 komentarzy:

  1. Ja akurat czytałam tę książkę :) Robi naprawdę duże wrażenie, też nie mogłam się doczekać, kiedy wyjdzie najaw co zrobił głowny bohater - przy zakończeniu nie mogłam uwierzyć, że to jest już koniec (a przecież jest to książka o duzych gabarytach :) ). Mam nadzieję, że w końcu pojawi się kontynuacja i da namodpowiedź na wszystkie pytania :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie właśnie spodobało się to, że autor nie odkrył za co siedział Żabikowski. To celowy zabieg, który do dzisiaj wywołuje moją ciekawość. Muszę koniecznie przeczytać drugi tom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w drugim tomie autor postanowi wyjawić :)

      Usuń
  3. Jeszcze nie czytałam, ale będę musiała to zrobić, bo po przeczytaniu recenzji jestem bardzo ciekawa tej pozycji ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie przeczytałam książkę, w której aż roiło się od wulgaryzmów. Były one całkiem zgrabnie wplecione w narrację i wypływały z ust postaci, które w większości nie budziły niczyjej sympatii, ale i tak na początku ciężko było mi się do nich przyzwyczaić. Nie należą one do języka, którym zwykłam się wypowiadać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kontynuacja jest już do kupienia na stronie wydawnictwa - ja zamówiłam ją, kiedy tylko się dowiedziałam, bo w tekście, stylu pana Spadło i wykreowanej historii po prostu się zakochałam. To bardzo dobra, dojrzała książka na wysokim poziomie, mam nadzieję, że kolejny tom również taki będzie.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu, witaj w moim książkowym świecie. Ucieszę się, jeśli zechcesz zostawić po sobie ślad w postaci komentarza. Każda opinia jest dla mnie ważna, również ta negatywna, ale proszę Cię przy tym o kulturę wypowiedzi.

Opisując książki, staram się działać w zgodzie z własnym sumieniem. Publikuję tu moje opinie, a zrozumiałym dla mnie jest, że każdy ma swój gust i to, co podoba się mnie, nie musi Tobie. Zatem zarówno sobie, jak i Tobie życzę wyrozumiałości ;)