Podsumowanie w połowie kolejnego miesiąca - chyba tylko ja tak potrafię...
Prawda jest taka, że nie ma za bardzo czego podsumowywać. Przez większość miesiąca nie czytałam W OGÓLE - wspominałam o mojej awersji do książek w jednym z ostatnich postów - i dopiero pod koniec miesiąca postanowiłam ratować swój czytelniczy honor, biorąc do ręki powieści lekkie i przyjemne. Honor może i obroniłam, co nie zmienia faktu, że lipiec jest najgorszym czytelniczo miesiącem w tym roku.
Mam za sobą lekturę 4 książek (a pomyśleć, że były czasy, kiedy "połykałam" ich pięć razy tyle...) - po prostu w takie upały topornie mi idzie, wynajduję sobie inne zajęcia, byle tylko za bardzo nie przegrzewać mózgownicy podczas czytania. Taka prawda.
Za najciekawszą lekturę lipca uznaję "Grę cieni" Charlotte Link. Na drugim miejscu plasuje się "Zacisze Gosi" Katarzyny Michalak.
Niebawem postaram się napisać Wam, jaki jest drugi powód mojej niemocy czytelniczej ;-).
Pozdrawiam!




