niedziela, 14 czerwca 2015

Spotkanie autorskie z Janem Grzegorczykiem


Dziś opowiem Wam o spotkaniu autorskim, na którym... nie byłam ;-). Jak to możliwe? Wszystko dzięki dziennikarskiemu zacięciu mego męża oraz współczesnej myśli technologicznej (dyktafon - przydatna rzecz). W miniony poniedziałek jedną z okolicznych wsi w naszym powiecie odwiedził Jan Grzegorczyk.

fot. mój mąż

Grzegorczyk to znany dziennikarz, redaktor, współpracownik dominikańskiego pisma „W drodze”, a przede wszystkim pisarz. Jego książki dotykają tematów duchowych i wiary. Najbardziej znane powieści pana Jana to seria o przypadkach księdza Grosera:  Adieu”, „Trufle”, „Cudze pole” oraz „Jezus z Judenfeldu”. Inne jego publikacje to „Chaszcze”, „Puszczyk” oraz „Niebo dla akrobaty”. Wśród młodszych czytelników zasłynął z genialnych książek z rymowankami, m.in. „Pan Pierdziołka spadł ze stołka”, które to początkowo pisał z myślą o swoich wnukach.

wtorek, 9 czerwca 2015

Claire Faÿ, Zeszyt do bazgrania dla tych, którzy nudzą się w pracy


Wprawdzie w swojej pracy nie mam kiedy się nudzić, bo zawsze jest coś do zrobienia, ale kiedy zobaczyłam tytuł tej publikacji, wiedziałam, że chcę ją mieć. Ten cienki zeszyt podbił moje serce i uważam, że może pomóc nie tylko osobom zestresowanym swoją pracą (lub upierdliwym szefem), lecz także każdej innej osobie, która ma gorszy dzień. Bo wyobraź sobie, że otwierasz ten magiczny zeszyt i na jednej z pierwszych stron widzisz masę filiżanek, a zadanie, które masz do wykonania brzmi: Przerwa na kawę. Koloruj filiżanki tak długo, aż zacznie Ci się przelewać. I gwarantuję, nawet samo kolorowanie nie sprawia aż tyle przyjemności, co samo przeczytanie polecenia, które u mnie odruchowo wywołało ogromny uśmiech na twarzy.

Większość zaprezentowanych tu zabaw polega albo na kolorowaniu albo na rysowaniu. Na szczęście "Zeszyt do bazgrania" ma równy poziom i praktycznie przy każdym poleceniu albo uśmiechałam się pod nosem albo biegłam do męża pokazać mu, jakie genialne "bazgroły" powinnam wykonać. Kolejna strona: narysowana świnia i zadanie: Koleżanka znów podłożyła Ci świnię? Weź ołówek i zrób ją na szaro. Po prostu miodzio!

niedziela, 7 czerwca 2015

Gretchen Rubin, Projekt szczęście



Wszyscy ludzie poszukują szczęścia. Bez wyjątków. - Blaise Pascal

Autorka zrozumiała to w końcu pewnego dnia i postanowiła sama poszukać tego, co zapewnia jej szczęście. Tak powstał Projekt Szczęście. Przez rok Gretchen Rubin skupiała się na jednej dziedzinie życia, takiej jak rodzina, praca, samospełnienie, porządek. W każdym miesiącu podejmowała nowe wyzwania, starając się równocześnie spełniać te z poprzedniego miesiąca. Wyzwania nie były nadzwyczaj wyszukane, chodziło bardziej o regularność wykonywania pewnych działań, takich jak: wcześniejsze chodzenie spać, proszenie o pomoc czy okazywanie miłości. Każdy z tych czynników powolutku sprawiał, że autorka zaczynała czuć się lepiej (choć nie zawsze było to takie proste), zaczynała czuć się szczęśliwa. Dodatkowo w wolnych chwilach czytała i analizowała mądrości dotyczące szczęścia, by z każdej filozofii wyciągnąć coś dla siebie. Wszystko po to, by osiągnąć pełnię szczęścia.

sobota, 6 czerwca 2015

Katarzyna Michalak, Rok w Poziomce


Niezwykle ukontentowana i usatysfakcjonowana lekturą "Ogrodu Kamili" pani Michalak, postanowiłam zabrać się za inną książkę jej autorstwa. A jako że kontynuacji "Ogrodu..." akurat w bibliotece nie było, mój wybór padł na tzw. serię owocową i jej pierwszy tom, czyli "Rok w Poziomce". Jakie pierwsze wrażenia? Na pewno jest to książka o niebo lepsza od nieszczęsnej "Poczekajki", ale jednak trochę jej brakuje, jeśli porównywać ją z "Ogrodem Kamili" (z trzech wymienianych tu tytułów to właśnie "Ogród..." powstał najpóźniej). Mogę więc z czystym sumieniem powiedzieć, że widać ewolucję stylu pisarki, co mnie ogromnie cieszy.

Podobnie jak z historią o Kamili, tu również marzenie o posiadaniu własnego domu odgrywa ważną rolę w życiu głównej bohaterki powieści. Ewa - kobieta trzydziestokilkuletnia - marzy o swoich czterech ścianach, najlepiej w pobliżu jakiegoś miłego lasu. Ma za sobą kilka potyczek z życiem, więc w końcu postanawia wziąć się z nim za bary i zacząć spełniać swoje marzenia. Znajduje zatrudnienie w wydawnictwie swojego przyjaciela (w którym się skrycie podkochuje, niestety), a jej pierwszym ważnym zadaniem jest wyszukanie takiej powieści-perełki, która podbije rynek wydawniczy. To, co przypadło mi do gustu, to fakt, że bohaterka przechodzi ewolucję: z szarej myszki przemienia się w kobietę, która wie, czego pragnie.

czwartek, 4 czerwca 2015

Podsumowanie maja


W ostatnim czasie ilość czytanych przeze mnie książek utrzymuje się na stałym poziomie - oscyluje wokół liczby siedem. Nie inaczej było w maju, kiedy to przeczytałam 8 książek. W tym miesiącu było i historycznie ("Epoka hipokryzji" Kamila Janickiego - recenzja TUTAJ, genialna książka Jana Wróbla - TU czy poruszające historie "Dziewczyn z Syberii" Anny Herbich - TU) i tak bardziej "kobieco": 
- Cecelia Ahern, Kiedy cię poznałam
- Hanna Cygler, Grecka mozaika
- Virginia Cleo Andrews, Płatki na wietrze
- Katarzyna Michalak, Ogród Kamili.

Był też kawał dobrej prozy, niezwyke trudnej do zaklasyfikowania, czyli "Na południe od Broad" Pat'a Conroy'a. W zasadzie każda z wyżej wymienionych pozycji trafiła w mój gust, każda była ciekawa na swój sposób. Jedynie "Płatki na wietrze" nie spełniły moich oczekiwań. Obecnie słucham kolejnej części tej historii i niestety... czuję przesyt. Nie wiem, czy dokończę tego audiobooka.

Tym razem nie podsumuję ilości przeczytanych stron i centymentrów, gdyż brakuje mi kilku istotnych informacji. Dopiero gdy je zdobędę, zaktualizuję niniejszy wpis.

Tymczasem życzę Wam zaczytanego długiego weekendu! Ja oprócz kilku godzin, które spędzę jutro w pracy, też mogę z niego korzystać pełną piersią :D.

Ciao!

Jedna z majowych wycieczek - restauracja Pałac Większyce - wygląda jak z bajki!


wtorek, 2 czerwca 2015

Beata Pawlikowska, W dżungli podświadomości


Beatę Pawlikowską kojarzę - wiadomo - z radia, ale także z różnych programów telewizyjnych. Wiedziałam o niej co nieco, ale umknął mi fakt, że pisała też książki z pogranicza psychologii i tematów pokrewnych.

Mam nieco mieszane uczucia względem tej książki. I w sumie jedyne, czego nie żałuję, to tego, że słuchałam jej w formie audiobooka, a nie czytałam. Nie mam przynajmniej poczucia straconego czasu, bo bądź co bądź fajnie się jeździło autobusem do pracy i słuchało... czasem przysypiając. Do tej pory sądziłam, że barwa głosu Pawlikowskiej jest nieco irytująca, ale po wysłuchaniu kilku godzin jej intonacji doszłam do wniosku, że w sumie całkiem przyjemny ma ten głos. Na plus zaliczam też to, że to ona sama czyta swoją książkę, choć słowo "czyta" nie bardzo jest tu na miejscu. Miałam raczej wrażenie, że pani Beata prowadzi monolog, to znaczy opowiada o tym, co sądzi na temat podświadomości i - o dziwo - robiła to na tyle szybko, że mocno wyróżnia się na tle ostatnio przeze mnie wysłuchanych audiobooków. Nie wiem, czy w miarę jasno to tłumaczę - "standardowe" audiobooki są czytane w normalnym tempie, natomiast tu nie czuje się tego, że tekst jest czytany. Po prostu jest tak, jakby autorka mówiła "z głowy". I tu kończą się plusy powyższej publikacji...